5 sierpnia 2016

IMG_4343.JPG

Nie ma lata bez nowego filmu Woody’ego Allena. Nie ma filmu Woody’ego Allena bez żydowskich żarcików, Nowego Jorku i jazzu. Lekka komedia na wakacyjny wieczór.

Sierpień, jak zresztą każdy inny miesiąc w Warszawie, to nieustająca przeprawa przez labirynt. Trzeba wiedzieć gdzie skręcić, żeby po raz dziesiąty tego miesiąca nie zostać „zaatakowanym”przez osobę z teczką zbierającą podpisy/pieniądze/twoje opinie na temat palących problemów tego świata (niepotrzebne skreślić). Nie można odwracać się na problemy innych, wciąż się tego uczę. Wolę jednak pomóc niewidomemu, czy starszej pani w metrze, niż ciągle czuć presję, że powinnam dać pieniędze osobie, która codziennie stoi w tym samym miejscu i codziennie chce od ciebie tego samego. Łatwo taką osobę wyminąć i pójść dalej, ale ominięcie kogoś, kto zasłabł lub wyraźnie sobie z czymś nie radzi już takie łatwe nie jest. Powoduje niepokój. Myślisz o tym co się stało, czy ten ktoś ma się lepiej, masz po prostu wyrzuty sumienia. Wobec takich sytuacji nie chcę być obojętna, a niestety bywam. Trzeba z tym walczyć.

Z ekscytujących nowości: zaraz jesień. Coraz wcześniej ciemno, chłodne wieczory. Osiedlowy klub ławkowy jakoś rzadziej gromadzi się pod oknem, a w powietrzu wisi zapach dżemu wiśniowego. Dziwne to – mieć wakacje jeszcze przez miesiąc, miesiąc, w którym liście spadają z drzew.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s