2 września 2016

To chyba moja trzecia klisza w tym roku, a frajda wciąż ta sama.

Od niedawna gorąco, chociaż już jesiennie, lada chwila będziemy nosić płaszcze i szale. Funduję sobie powrót do dzieciństwa, czytając od nowa Jeżycjadę. Ciepło tej serii zawsze tak samo podnosi mnie na duchu. Nigdy nie śmieję się przy książkach tak, jak przy Jeżycjadzie, nie mówiąc już o wzruszeniach. Taka prostota i siła rodziny, bliskich – zdaje się, że dziś już prawie zapomniana.

AAA008AAAA013AAAA016AAAA020AAAA023AAAA024AAAA022A