31 października 2016

Już jutro listopad. Dawno czas nie mijał mi tak szybko. Ten długi weekend to moje pierwsze wolne dni od miesiąca. Dopiero teraz, kiedy mam czas położyć się  i nic nie robić, czuję jaka jestem zmęczona. Miałam tak nie pędzić. Marzenia vs „dorosłość”.

Wczoraj przyjechałam do domu. Pierwszy raz odkąd zdechł mój pies. Kurczę, jak tu pusto! Jak smutno. Ma człowiek wrażenie, że zaraz mu się futrzak zaplącze pod nogami, a tu nic. Po 11 latach ciężko przywyknąć. Jakiś dziwny ten miesiąc.

Wczoraj kino. Ostatnia rodzina. Wcześniej niezbyt interesowałam się Beksińskimi, więc nie wiem jak oceniać autentyzm historii. Dobre jest w takich filmach to, że skłaniają do tego, żeby się tematem zainteresować, więc poczytam. Sam film bardzo mi się podobał, świetnie zagrany.

Lubię pierwszy dzień nowego miesiąca, taka czysta karta. Listopad kojarzy mi się z zimnem i ciemnością, z których jednak nic sobie nie robisz, bo w środku jest ci zupełnie ciepło. I nawet na spacer możesz iść. Co prawda wyglądasz jak ludzik michelin, ale kto by się tam przejmował! Te wszystkie kocyki,  kaweczki i świeczuszki też są, ale nie wygląda to tak ładnie jak na tumblerze, bo zmęczenie, bo nauka, bo brak czasu.

Mam szczerą ochotę bywać tu częściej.

Pa

Sylwia

Reklamy

2 comments

  1. Haniako · Październik 31

    Przedostatnie zdanie – tak bardzo w punkt. To bywaj! 🙂

    Lubię to

    • sylwialukasik · Październik 31

      W listopadzie postanowiłam zwolnić, więc może mi się uda być regularniejszą. 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s