10 grudnia 2016

Jeju, gdzie się podział 2016? Mam taki żywy obraz zeszłego grudnia, jak gdyby to było wczoraj. Pamiętam jaka byłam podłamana. Nie umiałam się zaklimatyzować w nowym mieście, nie miałam z kim szczerze porozmawiać, każdy żył we własnym świecie, znajomi byli znajomymi, nie kimś bliskim. Brak ludzi jest okropny, nie polecam. Na szczęście ten rok przyniósł mi nowe znajomości, jest ich mało, ale są szczere i prawdziwe. Dopiero 10 grudnia, a ja piszę już coś na kształt podsumowania, ale pewnie później i tak nie będę miała na to czasu. No, w każdym razie, całkiem sporo się nauczyłam.

Na przykład tego, że każdy kogo znamy, ma jakieś przeżycia, o których nic nie wiemy. Ba, to całkiem oczywiste, a mimo to, wciąż tak łatwo przychodzi nam ocenianie innych. Każdy kreuje taki obraz siebie, jaki chce, żeby ludzie widzieli. Bo tak jest prościej. Warto pamiętać, zanim się kogoś oceni, że są przeróżne powody po temu, żeby o czymś mówić lub nie mówić. Zresztą, coraz bardziej jesteśmy na siebie obojętni, więc nie dziwię się, że nosimy te gombrowiczowskie gęby.

Za oknem deszcz i ciepłe powietrze, wspominam na wypadek, gdyby ktoś nie obejrzał prognozy. Miło chodzi się po mieście z muzyką w uszach, która tworzy klimatyczne tło do padającego deszczu i miasta rozświetlonego przez neony i świąteczne światełka.

Dział kultura – brak nowości książkowych, czytam na uczelnię wszystko naraz i nie mam przez to czasu delektować się lekturą. Muzyka – świąteczne piosenki, czego Wam oszczędzę. Film – kończę jeden od miesiąca. Pustki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s