16 maja, 2016

IMG_3809.JPGNie umiemy się porozumiewać. Nie umiemy rozmawiać, pradon, nie umiemy słuchać. Tak bardzo spieszy nam się, żeby mówić, że zapominamy o tym, że druga osoba może być średnio zainteresowana tym, co mówimy. I teraz uwaga uwaga, wielka mądrość: słowa mają ogromną moc. Mogą ranić, mogą uskrzydlać, pozwalają wyrazić to, co siedzi głęboko w nas. Dlatego trzeba te słowa dobrze wykorzystywać, dobierać tak, żeby słuchano nas z zainteresowaniem. Ostatnio coraz częściej gryzę się w język. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak to, co mówimy może oddziałać na innych, a z drugiej strony jak bardzo może to ich nie obchodzić.

Zalew słów powoduje chaos. Oprócz tego, co  się mówi, trzeba pomyśleć po co i do kogo. Te same słowa nie obejdą jednej osoby ani trochę, podczas gdy druga będzie je analizować godzinami.

Umiejętność pięknego mówienia jest dziś bardzo rzadka, bo przyświeca nam jeden cel – byle szybko, byle więcej. Gdy rozmawiam z kimś, kto zanim coś powie, zastanowi się nad tym, czuję, że więcej z takiej rozmowy wyniosłam, że te przemyślenia są prawdziwe, a nie wyrzucone tylko po to, by zapełnić krępującą ciszę. Wyjątkiem są chyba emocje. O emocjach mówi się spontanicznie.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że liczy się komunikacja, że jeśli druga osoba zrozumiała, to nie ważne jak coś zostało powiedzianie. Zostanę jednak przy swoich polonistycznych przekonaniach, że wszystko ma znaczenie. Znamy przecież przykłady, w których intonacja, czy żle postawiona pauza zmienia cały sens wypowiedzi. Wiadomo, że dużo zależy od sytuacji, w jakiej się znajdujemy, od tego z kim rozmawiamy, ale mówmy ładnie.

Reklamy

8 maja, 2016

 

IMG_3893.JPG

Być może jest coś ze mną nie tak, ale nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Zrobiło się ciepło. Ludzie wyszli na ulice. Chodzą na koncerty, siedzą nad Wisłą, czy inną Bystrzycą, piją kawę przy stoliku na zewnątrz (wreszcie tak się da!). I co? Zamiast być ze sobą, rozmawiać, słuchać, czy po prostu spacerować robią sobie samojebki, bo inaczej się tego nazwać nie da. Ja rozumiem zdjęcie na pamiątkę, czy nawet zdjęcie na instagram, przecież sama takie robię. Ale nie rozumiem, dlaczego trzeba mieć tych zdjęć 20. Takich samych, no, ewentualnie różniących się kątem nachylenia aparatu.

Chłopak z dziewczyną, wspomniany wcześniej kawiarniany stolik. Przyszli, złożyli zamówienie, a zaraz potem rozpoczęła się sesja zdjęciowa. Poczułam zażenowanie. Co mniej więcej kilka zdjęć kontrola jakości. I zmiana pozy, to jest zrobienie dzióbka. Bardzo byli zaaferowani. A później poszli.

To samo na koncercie. Zamiast skupić się na doświadczeniu, ludzie skupiają się na zdjęciach. Morze rąk przyspawanych do telefonu.

I nie, nie jestem wcale lepsza, ale będąc z ludźmi, to im staram się poświęcać maksimum uwagi. I być tu i teraz.

27 kwietnia, 2016

1.JPG
(kwiecień, 2013)
Inspiracja (SJP):
1. «natchnienie, zapał twórczy»
2. «wpływ wywierany na kogoś, sugestia»

 

Jedno z modniejszych ostatnio pytań – kto/co cię inspiruje?

Inspiruje cię człowiek, czy kreacja stworzona dla zielonych papierków? Czy trzeba kogoś dobrze znać, żeby móc powiedzieć, że inspiruje? Nie wiem. Chyba nie. U mnie najczęściej powtarza się kilka schematów: zaspany poranek, komunikacja miejska i nagle bum – ktoś. Czyta, kontempluje, słucha muzyki, ładnie wygląda. Coś cię w nim zaciekawia. Kawiarnia, biblioteka, ulica. Elegancki starszy pan, szykowna pani, zaczytany mężczyzna w garniturze, stylowa dziewczyna, kobieta czytająca poranną gazetę, ruszający się w rytm muzyki z słuchawek chłopak. I wracasz do domu, sięgasz po zapomniany artykuł, porzuconą książkę, szukasz muzycznych nowości albo, tak jak ja teraz, piszesz. Chłoniesz lub tworzysz. Niektórych z tych ludzi mam wciąż przed oczami. Uwagę przyciąga szczegół. Sposób poruszania się, śmieszne skarpetki, tytuł książki, jaką ktoś czyta. Akurat na to ostatnie zawsze zwracam uwagę.

Oprócz ludzi inspiruje mnie też słowo i film. Czasem jedno słowo i jeden kadr. Myślę, że mamy gdzieś jakiś mały receptor czuły na subiektywnie pojmowane intrygujące zjawiska.

12 kwietnia, 2016 / życie małego miasteczka

Tak właśnie toczyło się życie Kazimierza Dolnego w pewien marcowy poniedziałek. Na  Rynku dosyć gwarnie, ale wystarczyło z niego zboczyć (do wyboru szeroki repertuar kazimierskich uliczek), żeby poczuć spokój tego miejsca.

Tamtego dnia wysłuchaliśmy historii pana Sławomira, który sprzedaje miód i prosi ludzi o… wiersze. Ma już dwa tomiki, które powielił na kserokopiarce. Właśnie zbiera materiały na trzeci. Uroczy pan, który emanuje pasją, jakiej wielu starszym ludziom brakuje. Lub ludziom w ogóle. Mógłby siedzieć w domu i oglądać telewizję, ale woli wyjść z domu i działać. Więc jeśli kiedyś zobaczycie w Kazimierzu pana sprzedającego miód, przywitajcie się i poślijcie Sławkowi wiersz!

IMG_3744IMG_3707IMG_3708IMG_3709IMG_3724IMG_3726IMG_3742IMG_3757

8 kwietnia 2016

 

DSC_0452-tilem.jpg

(Poranki, dni i wieczory wypełnione światłem i literkami.)

Łatwo przegapić moment, gdy natura wybucha zielenią i roślinki stają się pięknie soczyste. A to już. Wyjrzyj za okno.

Strasznie denerwuje mnie u ludzi brak uważności. Miałam nie pisać o ludzkich wadach, bo sama mam ich tysiące, ale c’mon! Co jest? Dlaczego tylko mówimy, paplamy bez ustanku? Dlaczego nie słuchamy? Nie patrzymy? Nawet w tym pędzącym, multizadaniowym świecie, po którym człowiek po omacku się porusza, powinna się znaleźć chwila na uważność, na obserwację, na wysłuchanie drugiego człowieka. Nie żebym chciała kogokolwiek pouczać, w końcu sama nie zawsze jestem uważna, ciągle coś mi umyka, ciągle gapię się w telefon, ale staram się.

Warto znaleźć chwilę dla siebie, w moim życiu takich chwil pod dostatkiem. Pójść samemu na spacer, na wystawę, do kina. Skupić się na tym, co tu i teraz. Popatrzeć na ludzi. Swoją drogą to ciekawe zajęcie. Szczególnie, że na ulicach ostatnio mnóstwo inspirujących ludzi. I jakoś serdeczności więcej. Wiosna w sercach.

1 kwietnia, 2016

Mówią, że żeby coś weszło człowiekowi w nawyk, potrzeba 21 dni. Znaczy to, że za owe 21 dni będę wstawać 10 minut wcześniej niż powinnam i rozciągać się. Każde moje śniadanie będzie starannie przygotowane i zjedzone bez pośpiechu. W trakcie każdego śniadania przeczytam chociaż kilka stron książki lub mądry artykuł. W tle będzie leciała poranna audycja w trójce. A propos – dzieci w trójce mówią, że wiosna jest do sadzenia ziemniaków i do miłości. Cóż, moja wiosna będzie do dalszych poszuiwań, wystawiania twarzy na słońce i robienia zdjęć.

Staram się chłonąć, ile mogę: „Wydaje się, że w mózgu istnieje całkiem szczególny obszar, który można by nazwać poetycką pamięcią i który rejestruje to, co nas urzekło, wzruszyło, co dało piękno naszemu życiu.” (Milan Kundera – Nieznośna lekkość bytu)

Mało piszę ostatnio. To dlatego, że dużo czytam. Dobrze jest być czymś zajętym.